Z przyjemnością donosimy o pierwszych potwierdzonych wydarzeniach, które odbędą się w ramach Festiwalu Ars Cameralis 2010.
Pośród zaproszonych gości są:
THE NATIONAL, CALEXICO, MIDLAKE, LAMBCHOP, TORTOISE, GET WELL SOON, EMILY J. WHITE
Swoje wystawy prezentować będą wybitni artyści:
JAKE & DINOS CHAPMAN, COLLIER SCHORR
INFORMACJE NA TEMAT BILETÓW ORAZ DOKŁADNYCH DAT UKAŻĄ SIĘ NA POCZĄTKU WRZEŚNIA.
ZAPRASZAMY !!
U kresu nocy, na początku zdziwienia
Enigmatyczność zjawiska kryjącego się za hasłem Festiwal Ars Cameralis rozpoczyna się w momencie, gdy wypowiadamy tajemniczą nazwę: „Ars Cameralis? Czy może jednak Górnośląski Festiwal Sztuki Kameralnej? Jak wy się w końcu nazywacie?!”
Jeżeli nie zagmatwałem jeszcze całkowicie sytuacji, postaram się zrobić to za moment. Bo oto wyruszamy w wyjątkową podróż. Kres nocy jawi się jako miejsce, w którym uaktywnia się tajemnica, idea, w której następuje spotkanie ciemności z jasną poświatą. W naszym zamierzeniu podróż do kresu nocy ma być wyprawą w stronę wolności nieskrępowanej artystycznej wypowiedzi. Wyprawą przez tę najciemniejszą porę doby, kiedy u wielu ludzi pojawia się, o dziwo, najsilniejszy rytm życia, choć także pojawia się strach.
Podróż do kresu nocy Louisa-Ferdinanda Céline’a jest opowieścią o samotności totalnej. Ale to także rzecz o rebelii języka. Traktat o wściekłej przygodzie niesłabnącego życia. Mimo, że poszczególne zdania ujmują nas swym urokiem i niepospolitym pięknem, okrucieństwo i wyczerpanie miesza się z artystyczną prowokacją, język umiera notorycznie, zapada się w przepaść, rodzi się frapujący chaos znaczeń, cudów, zaskoczeń. Już nic nie wydaje się klasyczne, bo Podróż do kresu nocy zrywa z jakąkolwiek ostatecznie uświęconą regułą.
Piszę o tym u progu kolejnej edycji Festiwalu Ars Cameralis, aby uzasadnić przesłanki, które kierowały nami, gdy dość prowokacyjnie przyswoiliśmy sobie, jako festiwalową nić przewodnią, ów cudnie brzmiący tytuł z Céline’a. Nasza festiwalowa podróż aż do samego kresu nocy, czerpiąc z tych samych niepokornych i rebelianckich źródeł, co genialna proza francuskiego pisarza, konstruuje jednak w pełni niepodległą i osobną opowieść, na którą złożą się kolejne odsłony festiwalowego programu – koncerty, spektakle, wystawy, literackie spotkania i filmowe przeglądy.
Podczas Festiwalu Ars Cameralis główny bohater tej ekscytującej przygody – czyli każdy z naszych odbiorców – będzie mógł poddać się wędrówce totalnej. Przygotowaliśmy bowiem istny, niekończący się korowód ekscytujących artystycznych wydarzeń! I tak jak u Céline’a, nasza podroż do kresu nocy będzie wędrówką w głąb siebie. W otchłań zarówno najciemniejszej, jak i najjaśniejszej egzystencji. Wprost w istotę rzeczy. Ku tajemnicy.
Trasa naszej wędrówki rozpocznie się 6 listopada od inauguracyjnego koncertu muzyki filmowej Roque Baňosa, z towarzyszeniem Orkiestry Kameralnej Miasta Tychy AUKSO Zespołu Śpiewaków Miasta Katowice CAMERATA SILESIA. I choć ów początek wyrastał będzie jeszcze z harmonii ułożonych w obrazy dźwięków oraz idealnie wyważonych muzycznych proporcji, to w następnych dniach wszystko rozpędzi się na dobre i pomknie ku niezliczonym kierunkom.
Bellmer w Japonii, choć na Śląsku? Nierealne? Podczas Ars Cameralis zdarzyć się może wszystko. David Lynch, który na moment odejdzie od filmowej kamery, by zaprezentować swoje litografie i fotografie, a chwilę potem zagrać na żywo niepokorną muzykę? To także, choć brzmi niewiarygodnie, wydarzy się tuż obok nas. Wszakże w podróży do kresu nocy odnaleźć można całą masę zaskoczeń i olśnień. W festiwalowym programie przetną się drogi bardzo wielu artystycznych znakomitości. Wystarczy spojrzeć na rozrastające się z roku na rok propozycje z kręgu muzyki alternatywnej.
Legendarne Yo La Tengo, każdą kolejną płytą, od ponad dwudziestu lat, wznosi sobie coraz okazalszy pomnik. Poza tym istne rewelacje kilku ostatnich sezonów – oniryczny, choć przefiltrowany przez współczesne stylistyki lo-fi i nowego folku – Grizzly Bear oraz wysmakowany, pogwizdujący songwriter Andrew Bird. Tuż wokół nich przemykać będzie Josephine Foster, fascynująca wokalistka o zniewalającym, zawodzącym głosie oraz Anne Clark, występująca jako St. Vincent, która zahipnotyzuje publiczność zebraną w klubie... Hipnoza. Matt Elliott uwiedzie magiczną desperacją i oszałamiającym pięknem rzewnych songów.
A jeśli myślicie Państwo, że wszystkie karty zostały już rozdane i uporządkowane, to czym prędzej pragnę uspokoić i wyprowadzić z błędu! Nic z tych rzeczy! Pojawią się bowiem także szaleni Palestyńczycy z Ramallach Underground, a w ramach corocznego Zbiegu Poetyckiego Na Dziko czarnoskóry amerykański poeta Amiri Baraka skandować będzie wiersze w rapowym rytmie, lecz z towarzyszeniem fortepianu oraz instrumentów smyczkowych.
Niepowtarzalną, współczesną wersję Romeo i Julia wystawi Teatr Oskarasa Koršunovasa, na Hamleta w… kopalni zaprosi francuska Grupa Naxos, a dla miłośników klasyki zaśpiewa najwspanialszy na świecie kontratenor Philippe Jaroussky.
To ledwie zarys tego, co wydarzy się na Śląsku między 6 a 30 listopada. Podróż do kresu nocy, choć momentami niepokojąca i zwodnicza, zawsze jednak wystawia nas na pastwę cudownej przygody życia i artystycznej rozkoszy. Podróż, którą każdy z Państwa odbywać może na wiele sposobów, przemierzając te wszystkie kolorowe szlaki w nieskończoność.
Zapraszamy! Pamiętając, że załamane, migotliwe światło najczęściej objawia się za piękną krawędzią niedefiniowalnego w swej wymowie, ważnego Spotkania. Gdzieś tam u kresu nocy, u kresu opowieści, czyli na samym początku Zdziwienia.