Ars Cameralis Silesiae Superioris

fot. Vera Marmelo
fot. Vera Marmelo

Julianna Barwick na ⅩⅩⅥ Festiwalu Ars Cameralis

8 listopada 2017 | Kinoteatr RIALTO

Największą siłą artystki jest jej głos. Już od debiutanckiej epki Sanguine z 2006 roku wiemy, że traktuje go jak instrument muzyczny. Jego wiodący charakter wyznacza cały zakres brzmienia jej twórczości. Określa przestrzeń muzycznej aktywności i możliwości dialogowania.

Głos Julianny Barwick niełatwo poddaje się opisowi, być może właśnie w tym tkwi sens jej twórczości. Przez niemal dekadę przyzwyczajała słuchaczy do takiego rodzaju muzycznej celebracji, który opiera się na niezliczonych przetworzeniach, od nakładania się wielu ścieżek, poprzez łączenie fragmentów śpiewu, nieustanne zapętlanie i sięganie po różnorodne filtry, aż po wykorzystanie szumów i szeptów, czyli niebywałej antropomorficznej plądrofonii, charakterystycznej dla zjawiskowych, choć wciąż poszukujących, głosów.

Kompletnie autorska propozycja wokalistki opierała się na bardzo zmarginalizowanej roli akompaniamentu, a właściwie jego braku. Być może zadziałała tu strategia „osaczania” głosem, strategia poddawania się jego nieustannemu falowaniu, zawężania perspektywy wyłącznie do dźwięków skupionych na samych sobie. Bo przecież Julianna Barwick przez pierwsze lata unikała jasnej artykulacji tekstów, które — jeśli nawet się pojawiały — były niemal nierozpoznawalne. Momentami przełomowymi w jej karierze stały się dwie płyty. Pierwsza z nich to Nepenthe z 2013 roku, której tytuł oznacza dosłownie „lek zapomnienia”, medykament znany już zresztą w antycznej literaturze, a także w opowieściach Edgara Allana Poe. Na tym wydawnictwie, w 10 utworach w wysmakowany sposób dokonała bilansu dotychczasowych poszukiwań i eksperymentów z możliwościami ludzkiego głosu. Krążek powstawał w zimowej scenerii Reykjaviku. Nieco inny charakter ma późniejsza płyta Will. Artystka pochodząca z Luizjany, zachowując dotychczasowy sposób artykulacji, otworzyła nieco szerzej drzwi do swojego muzycznego świata, pozwalając, by przeniknęły do niego dodatkowe dźwięki; oprócz znanych już z poprzednich krążków delikatnych fraz skrzypiec i fortepianu oraz niezliczonych przetworzeń, mamy więc również do czynienia  z brzmieniem wygenerowanym na syntezatorze. Oraz, co najbardziej znaczące — pojawia się także gościnny głos męski.

Julianna Barwick jest zjawiskiem zupełnie osobliwym, znajdującym się na obrzeżach jakichkolwiek podziałów gatunkowych. Jej muzykę próbowano już interpretować w kontekście sakralnym, łączono ją też z metafizyką charakterystyczną np. dla brzmień Dead Can Dance. Jednak jej siła tkwi przede wszystkim w ekstatycznym doświadczeniu, jakim jest obcowanie z głosem w postaci czystej. Bilety na koncert dostępne na portalach Biletomat, TicketproTicketportal oraz w kasie Kinoteatru RIALTO.

Julianna Barwick — Nebula

Więcej aktualności

zamknij