Ars Cameralis Silesiae Superioris

Katalog online do wystawy Michała Smandka

|

Michał Smandek przygotował katalog online "Zabiegi pielęgnacyjne. Kopalnia Wujek". Pierwszy pokaz odbył się w ubiegłym roku w ramach wystawy "Interwencje. Przestrzeń / czas / pamięć" w Muzeum Śląskim organizowanej przez Instytucję Ars Cameralis w ramach projektu Kulturatrium obejmującego współpracę artystyczną krajów Trójkąta Weimerskiego. Drugi pokaz miał miejsce w Śląskim Centrum Wolności i Solidarności na przełomie kwietnia i maja tego roku.
Serdecznie zapraszamy do lektury. 

O wystawie:

„(…) w pewnym momencie oddziały te, które były na placu przed nami, zaczęły udawać paniczną ucieczkę w popłochu, w ten sposób prowokując strajkujących do wybiegnięcia za nimi na ulicę. Ten manewr się też nie powiódł. Wtenczas na teren kopalni został wprowadzony dwudziestoczteroosobowy pluton specjalny, który wchodził w skład pułku manewrowego ZOMO, i z takiego podwyższenia przy budynku magazynu głównego, taka mini rampa, z tej rampy zaczęto strzelać do strajkujących. W wyniku użycia broni palnej zostaje rannych trzydzieści trzy osoby, w tym dziewięciu ze skutkiem śmiertelnym. Sześciu ginie na miejscu, siódmy umiera po przewiezieniu do szpitala, ósmy 2 stycznia, a ostatni 23 stycznia.” — tak we fragmencie wspomina tragiczne wydarzenia z 16 grudnia 1981 roku Stanisław Płatek, górnik, przewodniczący komitetu strajkowego, ranny, postrzelony w bark.

Rany mają to do siebie, że bolą. Bardziej lub mniej, ale jednak. Nawet skóra zabliźniona jest jakaś inna. Podczas dotykania rany palec w naturalnym odruchu szybko się cofa, aby nie drażnić tkanki. Rany trudno dotykać nawet samemu, a co dopiero, gdy ma je dotknąć inna osoba. Rana jest miejscem intymnym, jest bardzo czuła. Kiedyś do rany przykładano okład z liści, z ziół, roślin, aby uśmierzyć ból, ukoić, leczyć. Na kopalni „Wujek” w pomieszczeniach na powierzchni dba się o rośliny, nawet w miejscu najmniej oczekiwanym, bo wśród pracujących ludzi i maszyn. W maszynowni wyciągowej szybu Lechia było ich dziwnym trafem dziewięć, operatorzy nigdy ich nie liczyli, tak już po prostu jest. Dziewięć. / Michał Smandek

Więcej aktualności

zamknij