Ars Cameralis Silesiae Superioris

INDUSTRIAL RAVE — otwarcie Industriady 2015

12/13 czerwca 2015 | Walcownia Cynku w Katowicach-Szopienicach

Po raz pierwszy Święto Szlaku Zabytków Techniki rozpocznie się całonocną imprezą, swoistą techno-szychtą, która przywoływać powinna ducha niegdysiejszych rave’ów.

Dziedzictwo przemysłowe Górnego Śląska przywołane w muzyce, fotografii i filmie. Industriadę 2015 zainauguruje wydarzenie, które powinno zainspirować do refleksji nad industrialną spuścizną. Po raz pierwszy Święto Szlaku Zabytków Techniki rozpocznie się całonocną imprezą, swoistą techno-szychtą, która przywoływać powinna ducha niegdysiejszych rave’ów. Taka okazja wymaga specjalnej oprawy i miejsca. Nie bez znaczenia Industrial Rave, czyli impreza otwarcia Industriady odbędzie się w starej Walcowni Cynku w Katowicach: miejscu jeszcze niedawno zapomnianym i zniszczonym, które dziś stoi u progu nowego życia.

Koncerty to nie jedyne atrakcje tego wieczoru. Oprócz koncertów przygotowaliśmy także dwie wystawy. Pierwsza opowie o pracy – za pomocą reprodukcji obrazów i fotografii m.in. Adolfa Menzla, Maxa Steckla czy Joanny Helander. Druga to filmy i fotografie dokumentujące historię wybranych obiektów przemysłowych Zagłębia Ruhry, pochodzące ze zbiorów Stiftung Zollverein w Essen.

NERVY – Euforia

Terranova – Tell Me Why feat. Stereo Mcs

Artyści

W Walcowni rozbrzmiewać będą dźwięki nowojorsko-berlińskiego techno w wykonaniu tajemniczego artysty Function czy muzycznego industrialu i cold wave autorstwa młodego lokalnego twórcy SLPWK. Pojawi się też legenda elektronicznej muzyki tanecznej Terranova i najbardziej tajemniczy polski duet RSS BOYS, którego członkowie podobno poznali się w Afryce. O północy zabrzmi transowe techno w wykonaniu muzyków zespołu NERVY wyposażonych w bardzo wyraźną sekcję perkusyjną wspieraną przez orkiestrę dętą.

Terranova

Elektroniczny taneczny duet tworzony przez Dj’ów i producentów ukrywających się pod pseudonimami: Fetisch oraz ME. Na co dzień kursują pomiędzy Berlinem i Paryżem. Grają na największych festiwalach świata. Terranova to koncept stworzony przez Festischa w roku 1996, który zakładał współpracę z różnymi wokalistami i muzykami. Początkowo projekt czerpał pełnymi garściami z hip hopu, house’u, muzyki tanecznej i punka. Mocną pozycję na scenie trip-hopu i downtempo potwierdziły wspólne nagrania ze Stereo MC’s czy Trickym. Po wydaniu trzech albumów nastąpiła długa cisza, 2012 rok przyniósł odrodzenie w postaci nowego składu oraz nowej płyty. Od tego czasu kariera nabrała szalonego tempa. Rozpoczęta współpraca z trójką wokalistów, znanych na co dzień z cenionej grupy WhoMadeWho, zwrócenie się w stronę acid-jazzowych brzmień i muzyki house, charakterystycznych dla opiekującej się aktualnie zespołem wytwórni Kompakt, to był gwarant sukcesu. Ich koncerty udowadniają, że zespół nie stracił dawnej energii i potrafi zachwycić na scenie zarówno starych, jak i całkiem nowych fanów. Terranova nie ustaje w pracy, pozostając dziś jednym z najpłodniejszych i najprężniej działających triphopowych składów w Europie. Na rok 2015 zapowiadana jest ich nowa płyta. W Walcowni Cynku będziemy mieli okazję posłuchać dj setu Terranovy.

Zobacz galerię

NERVY

Kilka lat temu Igor Boxx z zespołu SKALPEL i Agim Dżeljilji z grupy OSZIBARACK postanowili połączyć swoją wrażliwość i doświadczenie, powołując do życia nowy muzyczny byt, w którym zawiera się synteza wspólnych muzycznych fascynacji członków zespołu. Nieco później do składu dołączył Jan Emil Młynarski, który swą grą na perkusji dodał kolejny element do tej nieprzewidywalnej układanki. Tak narodził się projekt NERVY.
W drugiej połowie listopada 2014 roku miała miejsce premiera debiutanckiej płyty zespołu, który na swoim koncie ma już pierwsze, doskonale przyjęte występy między innymi na Festiwalu Tauron Nowa Muzyka. Płyta ukazała się nakładem labelu MMA Rec., zagościła w wielu podsumowaniach najlepszych płyt 2014 roku, zebrała świetne recenzje. Trudno się dziwić, wspierani przez orkiestrę dętą muzycy tworzą swoiste transowe techno wyposażone w bardzo wyraźną sekcję perkusyjną.

Zobacz galerię

FUNCTION

Artysta tworzący najwyższej jakości undergroundowe techno. Członek kolektywu Sandwell District, autor rewelacyjnej płyty ‘Incubation’ wydanej nakładem Ostgut Ton, o której recenzent portalu Nowamuzyka, Paweł Gzyl napisał: „Tak perfekcyjny materiał mógł stworzyć tylko weteran [..] mimo upływu lat zachował niezwykłą wręcz świeżość spojrzenia na muzykę. Dzięki temu otrzymaliśmy jedną z najlepszych płyt w całej historii techno.”
Function czyli nowojorczyk Dave Sumner, to osoba niezwykle zasłużona dla undergroundowej sceny techno Stanów Zjednoczonych. Do muzyki elektronicznej na początku lat 90-tych przyciągnęły go nowatorskie sety dj’skie Jeffa Mills’a w legendarnym klubie Limelight, gdzie zresztą później sam został rezydentem i aktywnym promotorem. Wkrótce pierwsze nagrania Sumnera zaczęły pojawiać się nakładem wielce zasłużonych dla klubowej elektroniki nowojorskich wytwórni Synewave i Infrastructure. W połowie następnej dekady dołączył do projektu Sandwell District, wraz z O’Connorem (Regis) i Juanem Mendezem (Silent Servant) stając się jednym z pionierów nowej fali ciężkiego techno. Jego legendarna już płyta „Incubation” to podsumowanie blisko 20-letniej kariery Functiona. Artysta opisuje ją jako ścieżkę dźwiękową do trzymającego w napięciu techno-thrillera lub retro-futystyczną opowieść science fiction.

Zobacz galerię

RSS B0YS

Nie wiadomo kim są, przedstawiają się jako RSS B0Y ONE i RSS B0Y TWO. Podobno są muzykami-podróżnikami, jak głosi rozpowszechniana przez nich legenda poznali się w zachodnioafrykańskim Beninie. Tworzą muzykę elektroniczną, w dużej mierze instrumentalną — wokale, a nawet sample zaczerpnięte z wokali są rzadkością. Czym zajmuje się najbardziej tajemniczy boys band w Polsce? Rzeczywistością, w której poruszają się RSS B0YS, jest internet. Z fanami komunikują się przez statusy na facebooku, które zazwyczaj są (delikatnie mówiąc) lapidarne — składają się głównie ze znaków interpunkcyjnych, cyfry zero, a czasami z liter, dokładnie rzecz biorąc — z samych samogłosek.
Ich producentem jest Wojciech Kucharczyk, założyciel wytwórni Mik!Musik. Muzycznie wszystko opiera się na potężnym, głębokim basie. Opływa on i wypełnia całą strukturę utworów, które lepiej byłoby nazywać zapisem rytualnych tańców. Słowo ’’utwór’’ brzmi tu trochę anachronicznie: w końcu to muzyka bardzo żywiołowa, swoim rytmem, jak na realia muzyki klubowej, powolnym i jednostajnym, oddziałuje wręcz fizjologicznie. Wszystko to zmusza do tańca, podrygiwania, machania głową — jakiegokolwiek cielesnego uczestnictwa w słuchaniu muzyki.
Drugim filarem są sample, zaczerpnięte z nieznanych, etnicznych nagrań — zdobytych gdzieś na blogach zajmujących się udostępnianiem zapomnianej muzyki z całego świata. Muzyka działa podobnie jak język, nic w niej nie ginie — zapomniane melodie, rytmy, harmonie mogą powrócić w najbardziej niespodziewanym momencie, a plemienna muzyka afrykańska może odrodzić się za sprawą duetu z Europy Środkowej, który nie ujawnia swojej tożsamości.

Zobacz galerię

SLPWK

Czyli przedstawiciel rodzimej sceny industrial/ coldwave. Jak twierdzą autorzy jednej z audycji radiowych jego muzyka jest „nader rzadką na rodzimym gruncie, suwerenną interpretacją cold wave”. Tworzone przez SLPWK dźwięki są niezwykle kunsztowne pod względem realizacji, a brzmienia wprowadzają słuchacza w nastrój chłodu i monumentalizmu. Warto dodać, że materiał został w całości skomponowany na sprzęcie z lat osiemdziesiątych, bez jakichkolwiek ingerencji komputerowych. Takie podejście do tworzonej muzyki w dzisiejszych czasach jest aktem sporej odwagi, która zaowocowała m.in coraz większą rozpoznawalnością nie tylko w Polsce (SLWPK ma na koncie remiks wydany w Japonii).

Zobacz galerię
zamknij